Rekordowa liczba 118 uczestników !

Wrzesińskie Dyktando
Rekordowa liczba 118 uczestników wystartowała w tym roku z długopisami i piórami w ręku w rywalizacji o miano Wrzesińskiego Mistrza Polskiej Ortografii, w XVI Wrzesińskim Dyktandzie zorganizowanym jak zwykle przez Stowarzyszenie Twórczości Teatralnej „AKT”.
Tekst dyktanda opracował i podyktował prof. Andrzej Markowski, znany polski językoznawca. Uczestnicy walczyli o tytuł najlepszego w trzech kategoriach: otwartej, wrześnianin i uczeń. Po sprawdzeniu wszystkich prac okazało się, że najlepiej w poszczególnych kategoriach wypadli:
Kategoria otwarta:
I miejsce – Tomasz Malarz z Krakowa
II miejsce – Arkadiusz Kleniewski Dzierzążni
III miejsce – Aleksander Meresiński z Kielc
Kategoria wrześnianin:
I miejsce – Anna Gołębiowska-Kmieciak
II miejsce – Iwona Kaźmierczak
III miejsce – Małgorzata Mokracka
Kategoria uczeń:
I miejsce – Aleksandra Andrzejewska – ZSO nr 12 Poznań
II miejsce – Nadia Smolarkiewicz – SSP Otoczna
III miejsce – Izabela Nowaczyk – LO Września
Nagrody zwycięzcom wręczali: autor dyktanda prof. Andrzej Markowski, burmistrz Wrześni Tomasz Kałużny, który objął dyktando patronatem honorowym, wicestarosta wrzesiński – Waldemar Grzegorek oraz Michał Rusinek – pisarz, autor kilku książek, sekretarz noblistki Wisławy Szymborskiej, który był gościem specjalnym. 

Niżej pełny tekst dyktanda 2018 !

 

Medytacje pani Wioletty

Czyżby niezadługo skończyła się era słowa drukowanego, a zaczęła nowa epoka, post-Gutenbergowska? Takie wątpliwości nie dręczyły bynajmniej pani Wioletty, dyrektora, a raczej, po genderowsku mówiąc, dyrektorki Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy we Wrześni. Siedziała w swoim minigabinecie i z niesmakiem czytała pełny postprawd wywód jakiegoś pseudoznawcy, wydrukowany, a jakże, w miejscowym tabloidzie. Kolejnyż to faktoid czy efekt żenującej niewiedzy? – westchnęła z cicha pani Wiola. Kiedy niekiedy nachodziła ją chętka, by nie łagodnie, lecz ostro odpowiedzieć na takie nieodpowiedzialne enuncjacje, nie z rzadka pojawiające się tu i ówdzie. Boć przecież pozycje drukowane, czy to książki, czy albumy, czy wreszcie prasa, są naprawdę wciąż pożądane jako porządne, rzetelne źródła wiedzy i informacji. A takoż nierzadko jako zdrój megarozkoszy intelektualnej lub estetycznej.
Chętnie są czytane maksipowieści i miniopowiadania, pożerane wzrokiem superalbumy przyrodnicze i atlasy geograficzne. Częstokroć przerzucane są zszarzałe lub pożółkłe stronice starych pism codziennych i periodyków społeczno-politycznych. I to nie tylko tych z okresu PRL-u, takich jak „Dookoła Świata”, „Mówią Wieki” czy „Kobieta i Życie”, lecz także dawniejszych, z dwudziestolecia międzywojennego, jak chociażby „Wiadomości Literackie” czy „Kurier Literacko-Naukowy”. Ba, znajdują nawet amatorów lektury żurnale jeszcze starsze, z okresu fin de siècle’u: „Bluszcz” i „Tygodnik Ilustrowany”. Pozycji z literatury fantastycznonaukowej i fantasy nie sposób uzyskać od razu, trzeba je zamawiać co dzień na dzień następny. Ba, nawet wydawałoby się mało chodliwe książki popularnonaukowe, także te ze sfery nauk matematyczno-przyrodniczych, mają niekiedy karty w nie najlepszym stanie od zbyt częstego wertowania. A cóż dopiero mówić o poradnikach i quasi-poradnikach wszelkiego typu! Te mają zagorzałych czytelników, spośród których największą część stanowią domorosłe majster-klepki i niewyżyci kulinarnie brzuchaci niby-kucharze.
Pani Wioletta nie miała żadnych wątpliwości. To pewien przebrzydły konkurent wysmażył ten antybiblioteczny paszkwil. Ale niedoczekanie jego! Słowo drukowane ostoi się i trwać będzie bez końca! I uspokojona tą konstatacją nieśpiesznie wyszła zza biurka, a następnie pomału opuściła gabinet, z zadowoleniem mrucząc jakąś nie wolną, lecz skoczną melodyjkę.

Laureaci XV Dyktanda Wrzesińskiego

Serdecznie gratulujemy zwycięzcom. Należy zauważyć, że tekst był bardzo trudny, a różnice momentami naprawdę niewielkie. Przypominam, że trzy błędy interpunkcyjne są zaliczane jako jeden błąd ortograficzny. Tekst można znaleźć tu: http://dyktandowrzesinskie.pl/2017/11/10/xv-dyktando-wrzesinskie-2017/

Kategoria uczeń:

  1. Jakub Andrzejczak (47 błędów ortograficznych)
  2. Maria Stefaniak (47 błędów ortograficznych i 2 interpunkcyjne)
  3. Milena Kwiatkowska (49 błędów ortograficznych)

Wrześnianin:

  1. Marek Urbaniak (24 błędy ortograficzne)
  2. Wiktoria Kosmowska (35 błędów ortograficznych)
  3. Klara Skrzypczyk (39 błędów ortograficznych)

Kategoria otwarta:

  1. Aleksander Meresiński [Kielce] (6 błędów ortograficznych i 2 interpunkcyjne)
  2. Tomasz Malarz [Kraków] (14 błędów ortograficznych)
  3. Łukasz Szempliński [Ostromecko] (16 błędów ortograficznych)

Tekst XV Dyktanda Wrzesińskiego 2017

Oto tekst z PiENtnastego JubileÓszowego Dyktanda Wrzesińskiego.
Z rozmów kuluarowych wynika, że było to najtrudniejszy z dotychczasowych tekstów.

Autorem tekstu jest Sebastian Surendra.

Psychiczny ekshibicjonizm czy matczyna duma?

Nie tylko pięćsetzłotowy banknot sprawił, że wokoło widać więcej dzieci. Różnej maści celebryci upubliczniają zdjęcia swoich pociech z uczenia ich savoir-vivre’u przy obiadokolacji, jak i z miniwyprawy do Skórcza w Borach Tucholskich.

Prym w tym wiedzie żona nie żadnego wątłusza, beksy-lali, ale piłkarza, dla którego ustrzelenie hat tricka jest proste jak napisanie licencjatu o sobie samym. Ta eksmistrzyni kumite, dla niektórych alfa i omega choćby w dziedzinie fitnessu, non stop zamieszcza wiele fotografii córki. Podoba się to hołdującej metodzie Montessori i postmannheimowskiej socjologii wiedzy chemiczce z Hażlacha, walczącej z cellulitem, halitozą i halluksami posiadaczce puśliska, która sądzi, że każdy rodzic chciałby to robić, ale nie każdego chce się oglądać. Nadobecność w mass mediach popiera też zamieszkujący Swornegacie niedoszły zdobywca Chopoka, który odkąd gangsta rap zamienił na zespół discopolowy, lata nie Wizz Airem do Edynburga, ale na pokładzie rejsowego samolotu do Abu Zabi popija goldwassera i alasz, zagadując pewną hażankę w bluzce w kolorze lapis-lazuli.

Przebywający nad Rurzycą wielbiciel „Płonących ścieżek” Hołuja, widząc na Stadionie Narodowym pozującą raz po raz do selfie celebrytkę, rzecze za to z przekąsem: „A któż to, nie mając kuku na muniu, zostawia dwuipółmiesięczną córuchnę, taką tyci-tyci, może nie samopas, ale pod opieką li tylko babysitterki?”. Zaparzająca co dzień yerba mate zosia samosia z Dzierzążni, planująca wojaż do Szczawna-Zdroju śladami Gerharta Hauptmanna, uważa, że takie tabloidowe kurioza to nie ple-ple, gadka szmatka ani nudy na pudy, ale dezinformacja mająca odciągnąć uwagę Polaków od pseudoreformy sądownictwa. Ta ubóstwiająca balejaże i hirudoterapię narzeczona ekspezetpeerowca gorszego sortu sądzi bowiem, że spychanie Polski w niedemokratyczne chęchy to nie strachy na Lachy, ale smutna rzeczywistość.

Inżynier z Hażlacha, przed którym kipi-kasza nie ma tajemnic, mówiący ex cathedra o jagodach goji, Gogłuskiej-Jerzynie i kairskiej mahale, gotując bulgur z bakłażanem, skonstatował, że media o jedne niby-gwiazdy dbają jak o jajo Fabergé, nie szczędząc im ochów i achów, a na innych jest huzia na Józia. Ornitolog amator z Nieżywięcia, o fryzurze à la Rutger Hauer, hiperfan anchois i Hładki-Wajwódowej, wiedzący co nieco i o chorobie Alzheimera, i o rodzie Borzobohatych, uważa zaś, że muzyką dla serca są trele-morele jemiołuszek, a nie fałszywe nuty celebryctwa.

Abstrahując jednakże od show-biznesu: czyż wszystko, co prywatne, ma stać się publiczne?

Nagrody

W tegorocznym dyktandzie oprócz upominków rzeczowych można również wygrać karty podarunkowe o wartości od 100 zł do 500 zł – do wykorzystania w sieci Empik.

Przypominamy również, że przygotowaliśmy nagrody specjalne dla najlepszych Wrześnian (w ramach kategorii otwartej). Tym bardziej zachęcamy do wzięcia udziału.

Termin zgłoszeń został wydłużony do 08.11.2017 r. Zapraszamy na www.dyktandowrzesinskie.pl/rejestracjaXV

Facebook