Regulamin Szęsnastego Dyktanda Wrzesińskiego

Regulamin XVI Dyktanda Wrzesińskiego

1. Organizatorzy:
Organizatorem  Szęsnastego  Dyktanda Wrzesińskiego jest Stowarzyszenie Twórczości Teatralnej AKT, Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Wrześni  i  Samorządowa  Szkoła  Podstawowa nr 6 im.  Jana  Pawła  II  we  Wrześni.
 Zasady uczestnictwa:
a. Warunkiem uczestnictwa jest prawidłowe wypełnienie zgłoszenia rejestracyjnego udostępnione na stronie www.dyktandowrzesinskie.pl  oraz na fb.com/XVIdyktandowrzesinskie;
b. Termin nadsyłania zgłoszeń do 15.11.2018;
c. Udział w dyktandzie jest bezpłatny;
d. Każdy z uczestników podając swoje dane osobowe wyraża zgodę na ich przetwarzanie przez organizatorów w celu dokumentacji i                   rozliczenia dyktanda (zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29.08.1997 z późn. zm. Dz. U. 133/97);
e. Każdy z uczestników wyraża zgodę na bezpłatne zarejestrowanie w czasie konkursu, utrwalenie na nośnikach audiowizualnych jego              wizerunku i danych w materiałach wydawanych i rozpowszechnianych publicznie i niepublicznie. Materiały te będą służyć wyłącznie              promocji dyktanda;
f. Tytuł  Wrzesińskiego  Mistrza  Polskiej  Ortografii  można  uzyskać  trzykrotnie.
2. Organizatorzy wyłonią jury, które będzie czuwało nad przebiegiem dyktanda, interpretacją regulaminu oraz sprawdzaniem prac                     konkursowych;
3. Przebieg dyktanda:
a. Dyktando odbędzie się 16 listopada 2018 we Wrzesińskim Ośrodku Kultury mieszczącym się we Wrześni przy ul. Kościuszki 21;
b. Uczestnicy rejestrują swoją obecność od godziny 16.00. Podczas rejestracji otrzymują również numer startowy, który uprawnia do bezpłatnego uczestnictwa w wydarzeniach towarzyszących;
Pełny program dyktanda:
16.00 Start biura – rejestracja uczestników
16.30 Szęsnaste Dyktando Wrzesińskie – dyktuje  prof.  Andrzej  Markowski
17.30 Prelekcja  dyrektora  Muzeum  Regionalnego we  Wrześni – pana  Sebastiana  Mazurkiewicza
17.45 Spotkanie  autorskie z  pisarzem – Michałem  Rusinkiem
18.30 Ogłoszenie  wyników  dyktanda  i  wręczenie  magród
18.45 Podpisywanie  książek  i  konferencja  prasowa  z  Michałem  Rusinkiem
c. Na pracach będą widniały wyłącznie numery uczestników;
d. Podczas pisania tekstu uczestnikom nie wolno korzystać z żadnych pomocy naukowych, porozumiewać się między sobą, opuszczać sali        przed zebraniem prac, korzystać z urządzeń elektronicznych, słowników.
e. Nie wolno dyktowanego tekstu pisać drukowanymi literami;
f. Ocenie podlegać będzie zarówno poprawność ortograficzna, jak i interpunkcyjna;
g. Wszelkie nieczytelne i niejednoznaczne zapisy wyrazów, grup wyrazowych i znaków interpunkcyjnych będą interpretowane na                        niekorzyść piszącego. Ewentualne poprawki należy nanieść przez skreślenie błędnego wyrazu i napisanie powyżej poprawnej wersji.              Skreślenia muszą być wyraźnie zaznaczone.
h. Dyktanda zostaną sprawdzone tego samego dnia;
i.  Odkodowane zostaną wyłącznie nazwiska laureatów konkursu;
j.  Informacje o liczbie  błędów  poszczególnych  uczestników  zostanie  podana  do  wiadomości  w  późniejszym  terminie,  będzie  można         ją  odczytać  wykorzystując  numery  startowe.
k. Dla  celów  klasyfikacji  uczestników  przyjmuje  się,  że  trzy  błędy  interpunkcyjne  maja  wagę  jednego  błędu  ortograficznego.
4. Kategorie uczestników:
a. Uczeń – dla uczniów szkół  podstawowych, gimnazjalnych i średnich;
b. Kategoria otwarta – dla wszystkich  chętnych;
c. Wrześnianin – kategoria specjalna. W ramach kategorii otwartej dodatkowo wyróżnieni zostaną mieszkańcy gminy Września, którzy            popełnili najmniej błędów;
5. Nagrody:
a. Troje laureatów z każdej kategorii otrzyma nagrody  rzeczowe  oraz  dyplomy;
b. Tytuł  Wrzesińskiego  Mistrza  Polskiej  Ortografii  i  okolicznościowe  statuetki  otrzymają  zwycięzcy  każdej  kategorii.
6. Wydarzenie towarzyszące:
a. Uczestnicy dyktanda otrzymują możliwość bezpłatnego uczestnictwa w wydarzeniach  towarzyszących,  wg  programu  dyktanda.
7. Postanowienia końcowe:
a. Udział w konkursie jest dobrowolny i oznacza przyjęcie w pełni postanowień niniejszego regulaminu;
b. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo (jeśli okoliczności będą tego wymagać) do skrócenia, przedłużenia, unieważnienia konkursu lub         pewnych jego etapów;
c. Uczestnicy nierespektujący zasad określonych w niniejszym regulaminie zostaną wykluczeni z udziału w dyktandzie.
d. Sytuacje nieobjęte niniejszym regulaminem rozstrzyga organizator lub jury dyktanda.

Projekt CiekawoStek!

Ruszamy z naszym nowym projektem: CiekawoStek, czyli stek (zbiór, nagromadzenie) ciekawych rzeczy dotyczących języka polskiego. To nasz kolejny krok do realizacji celu, jakim jest popularyzacja kultury języka polskiego, ale też trening i zachęta do udziału w kolejnym Dyktandzie Wrzesińskim.

CiekawoSt(e)ki będą się pojawiały na naszym fanpage’u na www.facebook.com/DyktandoWrzesinskie.

„W dniu dzisiejszym” pojawił się pierwszy CiekawoStek, którego możecie zobaczyć TUTAJ.

Wyniki wszystkich uczestników

Poniżej przedstawiamy wyniki wszystkich uczestników TRZternastego Dyktanda Wrzesińskiego 2016:

Numer startowy Wynik
1.
2. 36 ort.
3. 46 ort.
4. 26 ort. + 2 int.
5. 5 ort. + 1 int.
6. 33 ort. + 2 int.
7. 8 ort. + 2 int.
8. 10 ort.
9. 32 ort. + 2 int.
10. 7 ort.
11. 9 ort. + 3 int.
12. 4 ort. + 1 int.
13. 29 ort. + 2 int.
14. 62 ort.
15. 35 ort. +2 int.
16. 68 ort
17. 32 ort. + 1 int.
18. 30 ort.
19.
20. 38 ort.
21. 49 ort + 2 int.
22. 54 ort. + 2 int.
23. 48 ort. + 2 int.
24. 37 ort.
25. 60 ort. + 1 int.
26. 42 ort. + 1 int.
27. 35 ort. + 1 int.
28. 45 ort. + 2 int.
29. 35 ort.
30. 77 ort.
31. 39 ort. + 2 int.
32. 28 ort. + 1 int.
33. 41 ort.

Zwycięzcy XIV Dyktanda Wrzesińskiego 2016

Zakończyło się TRZternaste Dyktando Wrzesińskie. Na podsumowanie przyjdzie jeszcze czas. Póki co przedstawiamy Wam laureatów.
W kategorii uczeń:
1. MISTRZYNI Kamila Kwiatkowska (ZSTiO we Wrześni) – zaliczone 30 błędów ortograficznych i 1 interpunkcyjny
2. Milena Kwiatkowska (ZSP we Wrześni) – 32 błędy ortograficzne i 2 interpunkcyjne
3. Wiktoria Kosmowska (LO we Wrześni) – 35 błędów ortograficznych.

W kategorii open:
1. MISTRZ Aleksander Meresiński (Kielce) – 4 błędy ortograficzne i 1 interpunkcyjny
2. Arkadiusz Kleniewski (Warszawa) – 4 błędy ortograficzne i 4 interpunkcyjne
3. Jan Chwalewski (Pabianice) – 7 błędów ortograficznych.

Przypominamy, że podamy również do wiadomości informację o liczbie błędów w pozostałych pracach, ale bez podawania nazwisk, a jedynie numerów startowych.

XIV Dyktando (2016)

Nowalijka czy w koło Macieju?

Czyż program z niby-gwiazdami żwawo przemierzającymi, ale nie w tę i nazad, Półwysep Indochiński, to niestrawny, niemożebny półprodukt, jak rzecze nadbużańska fanka Julii Hartwig? Zżyma się na to bialskopodlaski choreograf pijący nie tużpowojenny burbon, ale wino zbożowe z dyskontu reklamowanego przez korpulentną dziennikarkę, według którego to medialny majstersztyk.

Szwarccharakterem i zarzewiem wszelkich konfliktów rzeczonego programu okrzyknięto żonę nie żonę chuderlawego okularnika z syndromem Piotrusia Pana. Zbierający głóg kubofuturysta z Żyrzyna, nocny marek nienawidzący niewykwintnego rostbefu, uważa, że niewiasta ta na pytanie „Którędyż do celu?” odpowie bez krzty zawahania: „Po trupach”. Z jej adwersarzami nie zgadza się odwiedzający rokrocznie cmentarz Rakowicki rutenista z Nietupy, zdobywca Buczynowych Turni, twierdzący, że show-biznes to nawet nie nadrzeczywistość, ale li tylko przedstawienie, w którym każdy gra. O niekoleżeńskiej zawodniczce, jak i o hat tricku monachijskiego napastnika nie słyszał w ogóle mól książkowy z Roszek-Wodziek, dla którego prościuteńkie pojęcia to woda Burowa, muhafaza i możylinek.

Dwudziestosześcioletni kutnowski urwipołeć, zadurzony w nadzwyczaj temperamentnej międzyborzance, po odpadnięciu za nieprzestrzeganie regulaminu nie fafuły, nie beksy-lali, ale wytatuowanego eksboksera, poprosił Ministerstwo Obrony Narodowej o medal za męstwo, bo przecież zniesienie takiego rozstrzygnięcia było nie lada osiągnięciem. Behawiorystka z Woli Uhruskiej, pomimo nielichego ischiasu protestująca przeciw hiperrestrykcyjnej ustawie antyaborcyjnej, skonsumowała paluchy z anchois i makaron al dente, po czym oparła się o wezgłowie z namalowanym sjeną Swarożycem, by kibicować nie całkiem perfekcyjnej Małgorzacie. Tłumacza Habermasa z Chociul, czytającego niedawno o hidżrze Mahometa, samozwańczego eksperta od Hełmu-Pirgi, Morsztynowskiej Banialuki, żadnego klituś-bajduś, zjeżyło od razu, że niektórzy uczestnicy zachowują się jak neokolonizatorzy, którzy wszędzie widzą motłoch w pipidówkach, podczas gdy to im do twarzy byłoby w gumofilcach.

Czy w obliczu tak przeogromnych emocji telewidzów nie powstanie kolejne celebryckie reality show? Toż to pewne jak bum-cyk-cyk!

XIII Dyktando (2015)

Kuchenne cuda-niewidy

Nadwiślańscy zwolennicy in vitro i naprotechnologii, epikurejskiego hedonizmu i nihilizmu Schopenhauera zawieszają te skądinąd nie byle jakie dysputy, gdy pusty żołądek gra żałobny marsz w tonacji a-moll. Po zrobieniu kogla-mogla, upichceniu spaghetti czy usmażeniu okoniopstrąga nie wracają jednakże do owych rozważań, ale oglądają kuchenne popisy rodaków.

Samozwańczy kulinarni arcymistrzowie prezentują swoje talenty nierzadko postponowane przez jurorów. Z kolei gastronomiczni przedsiębiorcy mający niezły aranżacyjny miszmasz i marniutkie menu liczą, że kuchenne tsunami fundowane przez nader temperamentną blondwłosą restauratorkę sprawi, że w ich lokalu prima sort rozlegnie się rejwach tłumu zgłodniałych nie łachudrów, ale pierwszorzędnych klientów.

Technik zoolog z Suraża, istny quasimodo, dla obejrzenia odcinka ze staropolską kuchnią zrezygnował z hejtowania z bogoojczyźnianym zacietrzewieniem multikulturalizmu i uchodźców. Nadobna bełżyczanka, kochająca artyzm Żylis-Gary i Menuhina, odłożyła na fotel-leżankę książeczkę o hydatodach i warżkach, zaparzyła cappuccino, po czym patrzyła na nie najszczęśliwszą minę uczestnika po niedogotowaniu przezeń bakłażanów i jarmużu, co bezlitośnie wytknęli eksperci. Niezgrabna właścicielka dwuipółrocznego chihuahua z Borzechowa, dla której przedwczorajsze przeczytanie „Monachomachii” było nie mniejszym sukcesem niż siedemsetny wirtualny znajomy, chciałaby wystąpić w kulinarnych zmaganiach, choć póki co najlepiej idzie jej przyrządzanie hot dogów. „A nuż, widelec mi się uda” – rozmarza się, wypatrując w śreżodze cumulonimbusów. Mrzygłodzki bohemista, nie pierwszy z brzegu fan Szyszki-Bohusza i asamblaży Hasiora, tworzący niby-surrealistyczne bohomazy na dauhańskim półpłótnie, mający w ogrodzie nieszpułki i damarzyki, zauważył, że kilkunastosekundowe zbliżenia nazwy producenta przypraw zauważyłaby nawet jego niedowidząca od lat prababka.

O kulinariach wolał natomiast nie myśleć pewien mikrobiolog, nie lelum polelum, nie męczydusza, ale dusza człowiek z Ulhówka, który z narzeczoną, nie żadną harharą i niezgułą, ale przeuroczą pułtuszczanką, był niedawno na Nizinie Ocko-Dońskiej i placu Menażowym. Chwilowo cierpiący na rozstrój żołądka jegomość, siedząc w pulmanie, obawiał się, że za chwilę podróżująca tym pociągiem szefowa rządu spyta go o ulubione posiłki, a nawet miniwzmianki o jedzeniu mogły mieć dla niego przykre konsekwencje.

Wkrótce jednak i on zatęskni za jedzeniem. Polak głodny to Polak zły, jak mówi przysłowie. A od korzeni wszak nie uciekniemy.

XII Dyktando (2014)

Słodziutkie kłapouche a sprawa wielkopolska

 

W ponadpółmilionowej stolicy Wielkopolski doszło do nie lada ekscesów: nader swawolne kłapouche uległy żądzom i chuci, bezwstydnie kopulując i późnowieczorną porą,
i do południa, i w prażącym słońcu, i w dżdżysty dzień. Ta niebywała rozpusta zaniepokoiła parę niewiast. „Jakżeż to można nie piętnować tak haniebnych występków?!” – zapałały oburzeniem na podśmiechujących się z nich tu i ówdzie złośliwców.

Corocznie kwestujący na rzecz cmentarza Na Rossie ichtiolog z Łapiguza, alterglobalista, arcymistrz mini‑Alohy i siatkonogi, korespondujący z hiperponętną Dominiczanką, łepski brat łata, który w głowie ma bynajmniej nie fiu‑bździu, ale niezgorszą wiedzę o cheironomii, rokokowych treliażach i późnorenesansowych puttach, ma swoją miniteorię. Otóż wszem wobec głosi, że skarżące się matki Polki uczyniły to z zazdrości, że osły nie mają krzty cellulitu, trzeba by więc uprzykrzyć im żywot, skazując je na odosobnienie, jakkolwiek to kuriozalnie brzmi przy parzystokopytnych. Tymczasem nawakszutka Domasława, zagorzała zwolenniczka opalania topless, posiadaczka makijażu permanentnego, ekswiceprzewodnicząca minisekcji hula‑hoop, z niemałym zainteresowaniem oglądająca niedawno reportaż o hipsterskich hidżabach, słysząc głosy mówiące, iż ośle bezeceństwa zagrażają zachodnioeuropejskiej cywilizacji, uznała to za nonsens i aberrację.
Z kolei wdzydzki neurochirurg, zaczytujący się w Zegadłowiczowskim „Żywocie Mikołaja Srebrempisanego”, biografiach Awicenny i Pustowójtówny, a zwłaszcza o jej komunardzkim epizodzie, najpierw myślał, że to primaaprilisowy żart, jednakże odkrył, że przecież tuż‑tuż październik. Skandynawista z Borzytuchomia, typ hamleta, z posępną miną pseudo-Herdera rozdrażniony skonstatował, że mass media zajmują się nie najważniejszymi sprawami egzystencjalnymi, ale michałkami. Głodomór z Chachalni, o gargantuicznym apetycie na półtusze cielęce z Zofipola, pół żartem, pół serio zauważył, że piękne są jego fotografie
z akwizgrańczykami i ryżankami sprzed mongolskiego Wielkiego Churału Państwowego i ze studentami z Bużumbury na wybrzeżu patagońskim, ale zaiste bezcenne jest zdjęcie kraty oddzielającej niesforne ssaki, niebędącej przecież fatamorganą.

Ledwo co nieszczęsną bramę otwarto, a w innej dzielnicy, wcale nie tak odległej, postawiono tamę przed fanami nie najcichszej grupy muzycznej, która nie tak dawno miała, nomen omen, niezłe przeboje w Rosji. Nienawidząca disco polo otmuchowianka, superfanka niedoszłej gwiazdki jasełek, mająca w domu nie zwykły nieporządek, ale istny barłóg, poddająca się cokwartalnej hirudoterapii, na hiobową wieść o odwołaniu koncertu zmełła
w półotwartych ustach przekleństwo, po czym odnotowała na blogu, że ultrakonserwatywne zakazy są eksportem nie byle jakiego obciachu, ale godnego architektury socrealizmu.

Kolekcjoner płaskorzeźb Hesperyd i Hiad, z wykształcenia harwardczyk, z ducha młodoheglista, a niegdyś nietzscheanista, wykrzyknął ze zdumieniem: „Czyżbyście, Wielkopolanie, nie rozumieli? Mówi o was cały świat. Przedstawienie musi trwać”.

Facebook